Skip to content

Freud i dusza ludzka

Marzec 27, 2013

Żyć w dobry sposób to nie znaczy nie dostrzegać, że z życiem wiążą się rzeczywiste i często dotkliwe trudności i że istnieją też mroczne strony naszej duszy, ale żyć tak, aby trudności te nie zdołały nas pogrążyć w rozpaczy, a nasze mroczne impulsy – wciągać w swój chaotyczny i często niszczycielski krąg.

Bruno Bettelheim, Freud i dusza ludzka

„Pracując i pisząc Freud często mówił o duszy – o jej naturze i strukturze, rozwoju, właściwościach, o tym, w jaki sposób przejawia się ona we wszystkim, co czynimy, o czym marzymy i śnimy. Niestety nikt, kto czyta go w przekładach angielskich, nie może się tego domyśleć, ponieważ niemal wszystko, co u Freuda odnosi się do duszy i do tego, co z nią związane, w przekładach tych zniknęło.

Ten fakt, który łączy się z wprowadzeniem błędnych lub niewłaściwych odpowiedników wielu najważniejszych pojęć psychoanalitycznych sprawia, że bezpośrednie i zawsze głębokie osobiste wezwania kierowane przez Freuda do wspólnego nam człowieczeństwa przemieniają się dla czytelnika przekładów angielskich w abstrakcyjne, bezosobowe, czysto teoretyczne, uczone i stechnicyzowane – krótko mówiąc, naukowe – stwierdzenia dotyczące osobliwego i nader złożonego działania naszego umysłu. Zamiast wpajać nam głęboką wrażliwość na to, co w każdym z nas najbardziej ludzkie, tłumacze starają się doprowadzić czytelnika do naukowej postawy wobec człowieka i jego poczynań, do naukowego rozumienia nieświadomości i sposobów, w jakie wpływa ona na nasze zachowania.”

„Przez niemal czterdzieści lat wykładałem psychoanalizę amerykańskim studentom psychiatrii i stażystom. Bezustannie patrzyłem na to, w jak wielkim stopniu przekłady angielskie utrudniają im prawdziwe zrozumienie Freuda i psychoanalizy. Mimo że większość moich utalentowanych i pracowitych słuchaczy, których miałem przyjemność uczyć, wiele gorliwości wkładała w chęć poznania, co to jest psychoanaliza, przeważnie okazywali się do tego niezdolni. Z reguły przekonywałem się, że pojęcia psychoanalityczne stają się dla nich czymś, co ma służyć wyłącznie spoglądaniu na innych, z bezpiecznego dystansu – a nie czymś, co ma jakikolwiek związek z nimi samymi. Patrzyli na innych przez okulary abstrakcyj, próbowali ich zrozumieć za pomocą narzędzi intelektualnych, nie obracając nigdy spojrzenia ku wnętrzu duszy czy ku własnej nieświadomości.”

„(Psychoanaliza) Była w ich oczach czysto intelektualnym systemem – umiejętną, podniecającą grą, a nie zyskiwaniem wglądu w siebie samego i własne poczynania, wglądu, który wiąże się z potencjalnym zagrożeniem wewnętrznym. To, co analizowali, to była zawsze nieświadomość kogoś innego, niemal nigdy własna. Nie przemyśleli dostatecznie faktu, że aby stworzyć psychoanalizę i zrozumieć, jak działa nieświadomość, Freud musiał poddać analizie własne sny, zrozumieć własne omyłki językowe i powody, dla których sam czegoś zapomniał lub popełnił czynność omyłkową innego jeszcze rodzaju.” więcej

Podobne zdanie ma Irvin D. Yalom. W książce Dar terapii, podkreślając często niedostrzegane obecnie zasługi Freuda, pisze tak:

„Sprawy te uważam za tak istotne dla wykształcenia terapeuty, że przez dziesiątki lat prowadziłem na Uniwersytecie Stanforda zajęcia ze znajomości Freuda, na których kładłem nacisk na dwie sprawy: czytanie jego tekstów (zamiast opracowań) oraz ocenę ich kontekstu historycznego.

Popularne opracowania przydają się wtedy, gdy trzeba czytać dzieła myślicieli, którzy nie potrafią pisać jasno – na przykład filozofów takich, jak Hegel, Fichte czy nawet Kant bądź w dziedzinie psychoterapii: Sullivan, Fenichel lub Fairbairn. Nie dotyczy to Freuda, który nie otrzymał, co prawda, nagrody Nobla za wkład w naukę, ale został wyróżniony nagrodą Goethego za osiągnięcia literackie. W jego tekstach proza aż się skrzy, nawet przez zasłonę przekładu. Wiele z jego klinicznych opowieści naprawdę przypomina dzieła mistrzów literatury.

Kiedy uczę, koncentruję się przede wszystkim na tekstach wczesnych – Studiach nad histerią, wybranych częściach Objaśniania marzeń sennych oraz Trzech rozprawach z teorii seksualnej – i szkicuję kontekst historyczny, czyli przywołuję psychologicznego ducha późnego wieku XIX, dzięki czemu studenci mogą dostrzec prawdziwie rewolucyjny charakter myśli Freuda.

I jeszcze jedno: nie powinniśmy oceniać wkładu Freuda w psychoterapię na podstawie stanowisk promowanych przez rozmaite instytuty psychoanalizy freudowskiej. Freud miał wielu następców, spragnionych pewnej zrytualizowanej ortodoksji, a wiele instytutów analitycznych przyjęło konserwatywny i statyczny pogląd na jego dzieło, całkowicie niezgodny z jego ciągle się zmieniającą, twórczą i innowacyjną postawą.

Irvin D. Yalom, Dar terapii

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: