Skip to content

Poza diabelską alternatywą

Marzec 27, 2013

W artykule Lekarze duszy Tomasz Stawiszyński konstruuje „diabelską alternatywę”, dzieląc psychoterapeutów na dwie grupy.

Jedną grupę tworzą zdaniem autora terapeuci stosujący „tresurę poznawczo-behawioralną” i inne techniki o dającej się potwierdzić empirycznie skuteczności, których celem jest jak najszybsze doprowadzenie klienta do postrzeganego przez zachodni kapitalizm jako pożądany „stanu zadowolenia z życia, poczucia sensu i celu, chęć do wykonywania obowiązków zawodowych”.

To samo dążenie do „sterylizacji duszy” i wyposażenia człowieka w atrybuty pożądane przez społeczeństwo cechuje zdaniem Stawiszyńskiego również reprezentantów pozostałych szkół i metod terapeutycznych, do których zalicza „Freudowską psychoanalizę, psychologię humanistyczną oraz kierunki im pokrewne”, pisząc że:

„Obietnice freudystów i empiryków, poznawczo-behawioralnych treserów i psychoanalitycznych hochsztaplerów to obietnice sterylizacji. Sterylizacji w imię tych pseudonaukowych i pseudoreligijnych cielców: „samopoznania” i „samorealizacji” albo „sprawności” i „prostowania schematów poznawczych”.

Z niezrozumiałych dla mnie powodów autor z obu grup wyłącza – licznych jak sam twierdzi – psychoterapeutów, którzy pracując w ramach tych samych podejść terapeutycznych, nie promują ani nie praktykują tak rozumianej terapii. Ich umieszcza poza „diabelską alternatywą”.

Na pytanie „Czy jest coś poza tą diabelską alternatywą?” odpowiada:

„Oczywiście – mnóstwo rozsądnych, empatycznych, niezideologizowanych psychoterapeutów, którzy kompetentnie pomagają ludziom cierpiącym psychiczne katusze. Pomagają bez tej prometejskiej otoczki, bez fałszywej nadziei na zbawienie, bez sadowienia się na wygodnej pozycji wszechwiedzącego guru.”

Ja mam jednak wrażenie, że posługując się „nośnymi” uogólnieniami (fałszywe „obietnice freudystów i empiryków”), często nie zaznaczając, że swoje zarzuty kieruje jedynie do – może najgłośniejszej i coraz popularniejszej – ale tylko części terapeutów, autor – zapewne niezamierzenie – upowszechnia obraz fałszywej alternatywy – jakbyśmy do wyboru mieli jedynie dwie grupy fanatycznych psychomanipulatorów.

Według mnie bardziej odpowiedni w przypadku opisywanych grup byłby podział na teoretyków (różnych nurtów) i praktyków (również reprezentujących różne nurty). Wówczas lepiej widoczna staje się – istotna według mnie – różnica między nimi, czyli to, że pewnych rzeczy nie daje się ująć w ramy nauki traktowanej w sposób empiryczny, że psychologia jako nauka to nie to samo co psychoterapia (praktyka), że w procesie terapeutycznym ważną rolę odgrywają czynniki niezależne od stosowanej metody, wnoszone do relacji z klientem/pacjentem przez terapeutę jako człowieka, takie jak empatia, zaangażowanie, zrozumienie, nadzieja czy odwaga.

Na motywach felietonów publikowanych w Newsweeku Tomasz Stawiszyński napisał książkę Potyczki z Freudem.

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: