Skip to content

Jakby nic się nie stało. Zbiorowe wyparcie

Listopad 11, 2013

Opisani we wspomto-nie-mogo-sie-zdarzycnieniu przytoczonym w artykule Marcina Kąckiego świadkowie molestowania przez dyrygenta jednego z chórzystów, nie reagowali na przemoc mimo, że widzieli, co się dzieje. Zachowywali się jakby nic się nie stało. Tak określiła podobne zachowanie Jessica Stern w książce To nie mogło się zdarzyć. Opisuje w niej historię gwałtu, którego – wraz z siostrą – stała się ofiarą w wieku 15 lat. 35 lat później, wykorzystując swoje profesjonalne umiejętności – zawodowo zajmowała się wyjaśnianiem zachowań terrorystów – postanowiła zbadać również motywy działania sprawcy przemocy wobec niej.

„Historia okazała się znacznie wykraczać poza gwałt na dwóch dziewczynkach. Wydawało się, że cała społeczność wypierała pewne fakty, nie chciała przyjąć ich do wiadomości. Policja prowadziła śledztwo pobieżnie. Szybko zarzucono tę sprawę. Nie uwierzono mojej siostrze i mnie, gdy twierdziłyśmy, że nie znałyśmy wcześniej sprawcy. W Concord w stanie Massachusetts w 1973 roku gwałt z bronią w ręku był czymś niewyobrażalnym. Wyparcie, jak się przekonałam, jest niezwykle pociągające. Poddają się temu świadkowie, którzy chcą żyć dalej, jakby nic się nie stało. W chwili grozy wyparcie i dysocjacja[2] mogą ofierze uratować życie. Na dłuższą metę wyparcie pewnych wspomnień z pamięci bywa jednak niebezpieczne. W tym przypadku fakt, że cała społeczność nieświadomie broniła się przed przyjęciem do wiadomości owych zdarzeń, zaowocował kolejnymi, nie mniej niż czterdziestoma czterema, gwałtami na dzieciach oraz samobójstwem co najmniej jednej ofiary. (…)

Książka jest relacją ze śledztwa mającego na celu rozwikłanie niegdyś zaniedbanej sprawy, a także rezultatem mego własnego dochodzenia, jak sprawca stał się gwałcicielem i pedofilem oraz dlaczego pojawiły się u mnie symptomy zespołu stresu pourazowego. To badanie własnej przeszłości było o wiele bardziej przerażające niż wywiady z terrorystami.”

Przedmowa To nie mogło się zdarzyć, Jessica Stern

Dla mnie jednak opowieść Jessiki Stern jest nie tyle historią gwałciciela, co niezwykle autentyczną relacją z procesu odzyskiwania (po kilkudziesięciu latach!) wspomnień i emocji powiązanych z traumatycznymi wydarzeniami. Piszę wydarzeniami, a nie jednym zajściem, ponieważ analizując spisane w wieku piętnastu lat zeznania, autorka zwróciła uwagę na to, że już wówczas – w odróżnieniu od swojej siostry – zachowywała się nietypowo, nie przeciwstawiała się, nie krzyczała, lecz posłusznie wykonywała polecenia napastnika, i doszła do wniosku, że mogło to nie być jej pierwsze doświadczenie związane z przemocą.
Uderza mnie w tym zbieżność z zachowaniem katowanego przez macochę chłopca opisanego przez Szczygła w artykule o znaczącym tytule Śliczny i posłuszny. Bity chłopiec nie krzyczał. Gwałcona dziewczyna „była cicho”. „Gdy życie jest w niebezpieczeństwie, oddzielenie myśli od uczuć może być kluczowe dla ocalenia” – pisze Stern.

„Tak myślę, czytając zapiski sporządzone dla policji, gdy miałam piętnaście lat, zaraz po tym, jak zostałam zgwałcona. Byłam grzeczną dziewczynką. Zawsze grzeczną dziewczynką, nawet, gdy byłam niegrzeczna. Odrabiałam lekcje.

Jeśli tylko będę wystarczająco grzeczna, ktoś w końcu zauważy moje nieustanne dążenie, usilne starania, by być grzeczną. Tak jest także dzisiaj.

Wiem, co znaczy być grzeczną. Być grzeczną znaczy nigdy nie okazywać strachu. Być grzeczną znaczy nie skarżyć się na rzeczy, których nie można zmienić, jak obecność w domu obcego, uzbrojonego mężczyzny, który zakazuje krzyczeć. Jasne, że nie będę krzyczeć, nie krzyczałam wtedy, nie będę krzyczeć teraz, na pewno nie ze strachu przed własnym bólem. Nie byłam jedną z tych rozhisteryzowanych dziewczynek, przerażonych i krzyczących, gdy „wszedł mężczyzna” czy „pokazał nam pistolet”. Wiedziałam, że jeśli będę niegrzeczna, jeśli okażę przerażenie, zabije mnie. Wiedziałam już wówczas, jak przyjąć lęk w moje ciało — własny i innych — by wyglądać na spokojną i odważną.

— kazał spojrzeć w dół

Jasne, że patrzyłam w dół, a nie na jego twarz. Wnet pojęłam reguły — nie patrzeć, nie histeryzować, nie wykonywać gwałtownych ruchów, przeżyć. Patrząc tam, gdzie kazał. (…)

— Bądźcie cicho — powiedział. — Jeśli powiecie choćby słowo — ciągnął — zabiję was.

Byłam cicho.”

To nie mogło się zdarzyć, Jessica Stern
Fragmenty książki dostępne na stronie e-publio.

Czytając swoje zeznania, Jessica Stern z zaskoczeniem odkryła własną uwagę wyjaśniającą zachowanie podczas gwałtu tym, że potrafiła odciąć się od emocji, i doszła do wniosku, że prawdopodobnie umiejętność „wyłączania” emocji w sytuacji zagrożenia posiadła już wcześniej. Docieranie do tego, co to mogły być za zagrażające sytuacje, w jakich okolicznościach mogła nauczyć się takiej umiejętności oraz konfrontowanie się z trudnymi wspomnieniami i emocjami to według mnie właściwy temat jej książki, dojmująco szczere świadectwo przechodzenia od zrozumienia, przyjęcia do wiadomości pewnych wydarzeń na poziomie intelektualnym do przyjęcia i przeżycia ich także na poziomie emocjonalnym i doświadczenia związanych z nimi odczuć bólu i strachu.

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: