Skip to content

Mówisz jakby nic się nie stało

Listopad 11, 2013

GRA_1Pierwsza scena filmu Rubena Östlunda GRA: dwaj chłopcy rozmawiają w centrum handlowym.

– Cholera! – mówi bez emocji pierwszy z nich.
– Co jest? – pyta drugi.
– Zgubiłem część kasy.
– Część? Ile?
– 500 koron. – pada spokojnym głosem odpowiedź.
– 500 koron?! – podnosi głos pierwszy. – Mówisz jakby nic się nie stało.
A co mam robić?
Przejąć się. Nawet się nie zmartwiłeś.

„A co mam robić?” pyta nasz bohater. Co ma robić grzeczny, dobrze wychowany chłopiec ze Szwecji, kiedy straci sporo pieniędzy? Przecież nie denerwować się. Wyrażanie negatywnych emocji, gniewu, złości, niechęci zdaje się być w Skandynawii bardzo napiętnowane, a jakakolwiek agresja (może poza sportem?) niedopuszczalna wśród ludzi „na poziomie” – takie zachowania są zarezerwowane dla marginesu, którego filmową ilustrację stanowi ekipa wkraczająca do autobusu i sprawnie rozwiązująca swój problem przy użyciu kijów bejsbolowych. Mit Janosika i Robin Hooda chyba tam nie króluje.

Problem tylko w tym, że poza tymi dwiema postawami nie ma w tym modelu innych opcji. Albo w pełni wyrzekam się emocji, agresji, złości, albo wolna amerykanka i wypadam poza nawias społeczny. No i w tym, że model „poprawnościowy”, postępowanie zgodnie z regulaminami i zasadami, nie sprawdza się w stu procentach. Nie daje rozwiązań w sytuacjach, gdy „ogólnie przyjęte normy” zostają naruszone. Jest ok. tylko pod warunkiem, że wszyscy tych norm przestrzegają, a gdy zdarzy się tak, że ktoś/jakaś grupa zechce te zasady ominąć bądź złamać, to „kodeks” nie daje odpowiedzi i obywatel staje się bezradny. Kobieta, która zachowanie ojców okradzionych chłopców wobec młodocianego ciemnoskórego agresora uważa za niewłaściwe (bo siłą odbierają mu jego komórkę) zwraca się do jednego z nich, mówiąc:  „Proszę podać numer telefonu. Zawiadomię policję”. Jakoś trudno mi uwierzyć w skuteczność takich interwencji.

W lepszym_swiecieJeszcze wyraźniej moim zdaniem taka wykluczająca wszelkie negatywne emocje i agresję postawa (i jej nieskuteczność w wielu sytuacjach) przedstawiona została w innym skandynawskim filmie – W lepszym świecie. W filmie duńskiej reżyserki, Susanne Bier, ojciec również prześladowanych przez starszych kolegów chłopców „tłumi swoje emocje, by postępować właściwie” jak można przeczytać w opisie filmu. Zaatakowany przez dorosłego w obecności syna i jego kolegi, nie reaguje w myśl zasady, by nie odpowiadać agresją na agresję.

– Nie zamierzasz nic z tym zrobić? – pyta syn.
– A niby co mam zrobić?
– Mógłbyś mu oddać (…). Boisz się?
– (…) Nie można tak po prostu bić ludzi. To nic nie daje. Jak wyglądałby ten świat. On jest dupkiem, a gdybym go uderzył, byłbym taki sam.

To samo, tylko grzeczniej, mówi kobieta interweniująca w filmie Gra: „Panowie zrobili to samo z tymi młodymi imigrantami.” Dla mnie to nie to samo – bić ludzi „tak po prostu” a użyć siły w obronie. Mnie taki model wychowawczy i wzorzec postępowania oparty na nadstawianiu drugiego policzka, nie przekonuje. Bo może i sprawdza się wśród zdrowych, dorosłych, wyrośniętych Skandynawów, ale w przypadku ich synów, atakowanych przez większych i silniejszych od siebie, ich całkowite poddanie, nie przeciwstawianie się prześladowcom – plus brak pomocy z zewnątrz – zdają się wręcz zachęcać do działania czy nasilać przemoc napastników, wcale nie rozwiązują konfliktów.

Dużo bardziej przemawiają do mnie zachowania tych osób, które dają jasno wyraz swojemu sprzeciwowi wobec przemocy. W Grze jeden z chłopców w pewnym momencie przestaje słuchać poleceń agresorów, mówi ‚nie’ zakamuflowanej przemocy, jakby odmawiał udawania, że wszystko jest w porządku. W filmie Susanne Bier jest natomiast scena, moja ulubiona, w której do szpitala w afrykańskim obozie dla uchodźców przywożą brutalnego oprawcę-gwałciciela, a nasz utlrapozytywny bohater ze Skandynawii postanawia jako lekarz udzielić mu pomocy i gotowy do przeprowadzenia operacji wyciąga rękę po narzędzia chirurgiczne. Nie doczekuje się jednak, odwraca się i widzi rząd celowo niereagujących pielęgniarek. „Stanęły za sobą” i „dały wyraz swoim przekonaniom”, że gwałcący dziewczynki i rozcinający maczetą swoje ofiary zwyrodnialec nie zasługuje na pomoc świadków jego brutalnej przemocy.

Nie jestem za odpłacaniem oko za oko, czy też „z naddatkiem”, ale uważam, że ofiary przemocy, osoby wykorzystane i skrzywdzone mają prawo do swoich uczuć i do ich wyrażania. Uważam też, że osoby atakowane mają prawo się bronić.

I o ile dochodzenie sprawiedliwości poprzez odebranie siłą komórki złodziejowi również mi wydaje się sprawą kontrowersyjną, to jednak zupełny brak reakcji ze strony zwykłych ludzi też nie jest według mnie rozwiązaniem. Bierność pasażerów i innych dorosłych świadków przemocy oraz osób, do których chłopcy z filmu Östlunda zwrócili się o pomoc, jest przerażająca. Moim zdaniem jeśli ktoś silniejszy bije, wyzywa, okrada czy w inny sposób używa przemocy wobec słabszego, to nie czekając na policję czy inne „odpowiednie służby” nie tylko mam prawo, ale obowiązek mu pomóc. A jeśli nie czuję się na siłach, to tę pomoc wezwać.

Nie wszystkie sytuacje są tak jednoznaczne, ale po filmie Gra zaczęłam się zastanawiać, jak daleko można zajść w niestosowaniu siły. Czy nie chcąc używać siły mam nie złapać za rękę złodzieja, kiedy kradnie mi rower? Bo to naruszałoby jego nietykalność cielesną? Rozumiem, że jeśli staruszka za mocno przywali laską złodziejowi i go uszkodzi, to będzie odpowiadała za napaść (czy inny paragraf), ale jeśli jedno dziecko pobije lub okradnie drugie, to ja mam pozwolić mu uciec czy też wolno mi go złapać i przytrzymać do przyjścia policji? Nie wiem, jak to rozwiązuje prawo. Ale wiem, że mojemu dziecku daję pełne prawo, by się broniło. Sama też nie mam, co do tego wątpliwości. I głośno wyrażać, kiedy coś mi się nie podoba, sprzeciwiać, kiedy coś mnie rani, protestować i interweniować, kiedy widzę coś złego, nie zostawiać wszystkiego jakimś „służbom”.

A wszystko to zaczyna się dla mnie od uważności na własne emocje – i to nie tylko wybrane. Jednym słowem wracając do początkowego pytania, a co mam robić, możemy posłużyć się odpowiedzią z filmu, czyli przejąć się, zmartwić się, jeśli spotkało nas coś przykrego, nie odcinać się, nie ukrywać tych nie tak „mile widzianych” przez innych emocji, a także zauważania różnych emocji i intencji u innych. Warto odróżniać moim zdaniem autentyczne zachowania od odgrywanych ról.

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: